W Hamburgu co drugie dziecko ma pochodzenie cudzoziemskie Z opublikowanych w środę (24.05.2017) w Hamburgu danych regionalnego Urzędu Statystycznego wynika, że pod koniec 2016 roku w tym Następnie mamy Realschule-szkoła pomiędzy. Poziom jest niższy,po ukończeniu (trwa tylko do 10 klasy,czyli 1 liceum) są dwa wyjścia:Gymnasium do którego trzeba zdawać egzaminy i mieć tzw. kwalifikację od nauczycieli lub też "Ausbildung" tzn. po prostu przygotowanie do zawodu. Hamburska policja poinformowała we wtorek, że oddziały specjalne przeszukują teren szkoły im. Otto Hahna w dzielnicy Jenfeld po doniesieniach, że na teren placówki wtargnął uzbrojony Najwięcej Polaków zamieszkiwało tereny przyległego do granic RP powiatu Gdańskie Wyżyny, w szczególności ówczesne gminy Trąbki Wielkie, Ełganowo (wg różnych szacunków liczące od 300 do 1000 Polaków), Postołowo, Czerniewo (ok. 200-300 Polaków) i Kleszczewo (między 100 a 200 Polaków). W wyborach samorządowych z grudnia 1919 w Polaków. To rekord. Dla porównania: w wyborach parlamentarnych w 2019 roku uczestniczyło po drugiej stronie Odry około 46 tys. Polaków. Głosowanie w ambasadzie w BerlinieZdjęcie: Monika Z 3700 do 9700. Zagraniczni nauczyciele szturmują niemieckie szkoły. W roku szkolnym 2018/2019 nauczyciele zagraniczni stanowili zaledwie 1,4% z 686 000 pedagogów pracujących w niemieckich szkołach, w pełnym i niepełnym wymiarze godzin - poinformował Federalny Urząd Statystyczny w Wiesbaden. . Z powodu niżu demograficznego opolscy nauczyciele tracą pracę. Setki wolnych etatów są za to za granicą. Pod lupąPod lupąNauczyciel w Niemczech zarabia więcej, ale nie może liczyć na takie przywileje, jakie w Polsce gwarantuje Karta - w Niemczech to 28 godzin lekcyjnych (w Polsce 18).Pensja - początkujący nauczyciel w Niemczech zarabia około 2000 euro brutto, w Polsce nauczyciel stażysta 2717 zł brutto. Nauczyciel dyplomowany zarabia w Polsce około 5000 zł, w Niemczech górna granica nauczycielskiej pensji to 6243 - w Niemczech 35 dni do wybrania tylko w czasie ferii. W Polsce 35 dni urlopu jest tylko w placówkach, w których nie ma ferii (np. przedszkola), w szkołach nauczyciele mają wolne razem z Polsce nauczyciel może także trzykrotnie skorzystać z płatnego rocznego urlopu dla poratowania zdrowia. W Niemczech nie ma takiego tym roku na Opolszczyźnie pracę straciło około 250 nauczycieli, a przynajmniej drugie tyle będzie mieć niepełne Przede wszystkim wynika to z niżu demograficznego, w szkołach jest coraz mniej uczniów, więc także mniej godzin lekcyjnych - mówi Teodozja Świderska z Kuratorium Oświaty w stronie kuratorium w zakładce z ofertami pracy jest tylko siedem ogłoszeń na całe województwo. Z tego tylko jedna na pełen etat!Diametralnie inna sytuacja jest tuż za granicą. W Saksonii brakuje 800 nauczycieli, a ma być jeszcze gorzej. Tamtejszy resort edukacji wyliczył, że do 2030 r. 70 proc. obecnych nauczycieli przejdzie na emeryturę! To szansa dla opolskich nauczycieli, ponieważ niemieckie szkoły chętnie zatrudniają obcokrajowców. - Warunek to biegła znajomość niemieckiego - mówi Emilia Strzałek z Izbicka, nauczycielka w szkole podstawowej w Związku Nauczycieli z Saksonii Jens Weichelt nie boi się, jak nasi związkowcy, że nauczyciele nie będą mieli godzin lekcyjnych. Weichelt bije na alarm, że w nowym roku szkolnym w niemieckich szkołach przepadać będą lekcje, bo nie będzie komu ich prowadzić. - Na Opolszczyźnie zamykają szkoły, a nam tu trąbią o braku nauczycieli - mówi Emilia Strzałek, nauczycielka w szkole podstawowej w Görlitz. - Co chwilę dostajemy pytania z kuratorium, czy nie mamy nauczyciela z wolnymi godzinami, który mógłby prowadzić lekcje także w innej pasożytniczą grupą zawodową? Dlaczego ta nagonka?Tylko w Saksonii (niemieckim landzie graniczącym z Polską) brakuje 800 nauczycieli. Nie oznacza to, że Niemcy nie borykają się z niżem demograficznym. W ciągu ostatnich dziesięciu lat uczniów ubyło o połowę, ale jeszcze szybciej ubywa zresztą nie tylko problem Saksonii, ale i całych Niemiec. Co trzeci nauczyciel ma tam ponad 55 lat i myśli już o emeryturze. Dlatego w telewizji emitowane są spoty reklamowe zachęcające do zostania nauczycielem. Nauczyciel to zawód przyszłości - głoszą slogany reklamowe. Polscy nauczyciele mogą tylko pozazdrościć kolegom zza Odry i Nysy, ponieważ od kilku lat liczba bezrobotnych pedagogów mocno tam spada. To również szansa dla opolskich nauczycieli, ponieważ niemieckie szkoły chętnie zatrudniają obcokrajowców. Zwłaszcza we wschodniej części Niemiec (byłej NRD), gdzie są mniejsze zarobki i skąd Niemcy przeprowadzają się na Zachód. - Od czterech lat uczę w szkole podstawowej w Görlitz, to miasto graniczne, mam nawet zasięg polskiej sieci komórkowej - mówi Emilia Strzałek, która w klasach I-IV uczy niemieckiego, matematyki, środowiska, angielskiego, polskiego, muzyki, plastyki i techniki. - Wcześniej uczyłam niemieckiego w gimnazjum w Izbicku. Chciałam spróbować czegoś innego, a praca w niemieckiej szkole to duże Saksonii zdarza się nawet, że Polacy są dyrektorami szkół. Żeby zostać nauczycielem w Niemczech, trzeba jednak spełnić kilka warunków. - Pierwszy to oczywiście biegła znajomość języka niemieckiego - mówi Emilia Strzałek. - Niezbędne jest też wykształcenie pedagogiczne oraz kierunkowe: im więcej fakultetów, tym lepiej. Obowiązkowe są minimum dwa kandydatem jest matematyk biegle władający niemieckim, ponieważ Niemcom najbardziej brakuje nauczycieli przedmiotów ścisłych: matematyki, fizyki, chemii czy biologii. - Dobrze, że są takie możliwości pracy dla polskich nauczycieli, ale pamiętajmy, że to oferta dla wąskiej grupy - mówi Wanda Sobiborowicz, prezes opolskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego. Gdy przebywamy na terenie Niemiec dłużej, niż planowaliśmy jeszcze w Polsce, okazuje się, że wiele bardzo przyziemnych informacji zaczyna nas interesować. Zauważam to także u siebie – kolejne lata spędzone na niemieckiej ziemi rodzą we mnie kolejne pytania, które mocno związane są z przyszłością. Nie zawsze moją, ale być może jakiejś przyszłej pociechy? Kto wie. Dostałam jakiś czas temu maila z prośbą, by napisać coś na ten temat. Temat, jakim jest szkolnictwo w Niemczech. Okazało się, że wiem naprawdę niewiele, bo… temat ten w ogóle mnie nie dotyczy! I tak od słowa do słowa, od myśli do myśli okazało się, że kto jak kto, ale ja – dostająca miliony maili od sfrustrowanych, ciekawych lub gotowych do wyjazdu ludzi, powinnam ten temat znać! Tak więc rozpoczęłam poszukiwanie odpowiedzi na niezwykle szeroki i zdecydowanie głęboki temat, jakim jest właśnie szkolnictwo w Niemczech. Przepytując koleżanki w pracy, zastanawiając się nad tym co widzę każdego dnia, doszłam do jednego konkretnego wniosku – niemieckie szkolnictwo nie dorasta do pięt temu polskiemu. Co to oznacza? Że my, Polacy, jesteśmy naprawdę niesamowicie wszechstronni. Ale od poczatku. PRZEDSZKOLE W NIEMCZECH – KINDERGARTEN Można się śmiać lub płakać, ale w Niemczech przedszkole nie jest dla dziecka obowiązkowe. Jedynym obowiązkiem jaki z tytułu uczęszczania do ewentualnego przedszkola lub też żłobka we wcześniejszym wieku (Kinderkrippe) jest płacenie co-miesięcznego czesnego. Niestety okazuje się to wcale nie taką tanią sztuką, ale nie mam jak się do tego odnieść, ponieważ nie mam generalnie pojęcia o tym jak wychowywane są dzieci w przedszkolach. Z zasłyszanych rozmów wiem, że są różnego rodzaju zabawy, jakieś interaktywne zadania i badanie rozwoju u dziecka. Aby żłobek przyjął dzieci (0-3 roku życia), podobnie jak i zresztą w przypadku przedszkola (3-5 lat), bo „upatrzoną” filialę w pobliżu domu, należy odpowiednio wcześnie się zapisać (często nawet rok wcześniej, lub więcej!). Przeciętnie dziecko spędza w przedszkolu/żłobku 3-4 godziny dziennie, a z czego nie każdy rodzic zdaje sobie sprawę – za dodatkowy pobyt naliczane są kolejne opłaty. Warto zorientować się przed zapisami za co ewentualnie należy dopłacać i w jakiej kwocie. Miesięczny koszt całodziennej opieki w publicznym żłobku waha się, w zależności od zarobków rodziców od ok. 60 do 450 euro. Najniższe stawki obowiązują, jeżeli dochód rodziców nie przekracza 22,5 tys. euro rocznie. Za opiekę w przedszkolu (3-6 lat) opłaty są niezależne od zarobków i wynoszą ok. 50 euro miesięcznie. Szereg placówek prywatnych pobiera jednak zdecydowanie wyższe opłaty. Alternatywą, często zresztą stosowaną w Niemczech przez mamy, które dorabiają kilka godzin dziennie, jest tzw. Tagesmutter, czyli opiekunki, które przychodzą do domu dziecka na określony czas, lub też prowadzą mini przedszkole w swoim domu, dla 3-4 dzieci. Co ważne, Tagesmutter często załatwia się przez Jugendamt, i to właśnie tam wpłaca co-miesięczne czesne, zamiast dawać opiekunce do ręki. Przedszkola nie mają tak, jak w Polsce podziału wiekowego. Często jest tak, że wszystkie dzieci bawią się razem, co jest także znakomitym plusem przy mieszanych bądź zagranicznych rodzinach, w których dzieci często mają kontakt z więcej jak jednym językiem. SZKOŁA PODSTAWOWA – GRUNDSCHULE Do szkoły podstawowej dziecko trafia pomiędzy piątym, a szóstym rokiem życia. Pierwszy dzień w nowej placówce jest dla niego niezwykle ważny, podobnie zresztą jak w Polsce, gdyż każdy uczeń, co pewnie doskonale pamiętacie, otrzymuje wielki stożek pełen słodyczy tzw. Schultüte. Pamietacie go, prawda? :) Rozpoczęcie roku szkolnego tzw. Einschulung, w Niemczech datuje się troszkę inaczej niż w Polsce. W Bawarii rok szkolny zaczyna się około połowy września, a kończy na koniec lipca. Szkoła oczywiście zabiera dziecku czas od poniedziałku do piątku, a tygodniowa liczba godzin spędzanych w szkole oscyluje pomiędzy dwudziestoma, a trzydziestoma. W międzyczasie trwania roku szkolnego jest sporo ferii, dzięki którym właśnie rok szkolny znacznie się wydłuża, w stosunku do tego w Polsce. W szkole podstawowej nasza pociecha spędza pełne 4 lata. Po czterech latach nauki, rodzice, bo przecież nie dziecko, stają przed trudnym wyborem kolejnej ścieżki edukacyjnej swych pociech. W tym momencie badane są indywidualne predyspozycje każdego ucznia. Polega to na tym, że rodzice otrzymują od nauczycieli rekomendację, do jakiego typu szkoły dziecko nadaje się najlepiej. Jest ona oparta na wynikach w nauce dziecka, jego zdolnościach i zainteresowaniach. Jeżeli dziecko natomiast ma problemy z nauką, nauczyciel może zaproponować posłanie go do specjalnej Sonderschule. To co przeczytaliście wyżej, uważam za kompletną bzdurę i głupotę tutejszego systemu edukacji. Nieodpowiednie przystosowanie, nie mające tak naprawdę wiele wspólnego z faktycznym zainteresowaniem dziecka, które w wieku lat 10 (dziesięciu!) NIE WIE I NIE JEST TO JEGO OBOWIĄZKIEM, czym chce zajmować się w przyszłości, szufladkowane jest usilnie przez ten głupi system. SZKOŁA ŚREDNIA – HAUPTSCHULE, REALSCHULE, GYMNASIUM Podział szkół średnich w Niemczech jest trójstopniowy. Mamy tutaj takie szkoły, jak Hauptschule, Realschule i Gymnasium. Hauptschule, czyli tak zwana niższa szkoła średnia obejmuje klasy 5-9, oraz nieobowiązkową klasę 10. Przygotowuje tych najmniej zdolnych uczniów do edukacji zawodowej i egzaminu końcowego (Hauptschulabschluss) w praktykach rzemiosła ręcznego, tzw. Lehre. Zajęcia te często mogą być połączone z nauką w Berufsschule. Realschule, to tak zwana szkoła realna, obejmująca naukę w klasach 5-10 i kończąca się małą maturą (Mittlere Reife lub Realschulabschluss). Szkoła realna jest przeznaczona dla tych, którzy chcą udać się np. na praktykę w handlu lub w niektórych zawodach medycznych. Kładzie większy nacisk na naukę matematyki i języków obcych, niż na zdolności manualne. Gymnasium, czyli szkoła średnia wyższego stopnia uwzględniająca klasy 5-12, skupia z zasady tych najzdolniejszych uczniów. Edukację kończy tu egzamin ogólny, który daje absolwentom szeroką gamę wyborów. Uczeń Gymnasium może rozpocząć studia na uczelni wyższej, połączyć naukę z pracą w wybranej firmie lub szkole zawodowej. To także jedna z najbardziej wymagających szkół na terenie Niemiec. Uczniowie spędzają w niej nawet 40 godzin tygodniowo, a sama nauka połączona jest również z wytężoną pracą własną. ________________________________________ A teraz niech ktoś mi powie, który dziesięciolatek ma w pełni ukształtowane plany na przyszłość? Niezwykle kłopotliwa jest również kwestia podziału tu nieszczęśliwie dzieci na te bardziej i te mniej uzdolnione. Już od kilku dobrych lat w tym temacie były liczne głosy sprzeciwu i dzięki temu, by „zaradzić problemowi” powstał jeszcze jeden typ placówek, tak zwane Gesamtschule, w których podział następuje dopiero po dziesiątej klasie. Wtedy uczniowie mają prawo wyboru czy chcą uczestniczyć w Lehre, czy kontynuować naukę przez kolejne 3 lata, aż do zdania Abitur (matury). Obowiązek szkolny w Niemczech trwa od szóstego do osiemnastego roku życia. Warto wiedzieć, że każdy land w Niemczech ma swój własny program edukacyjny, a wiedzę dzieci sprawdza się na bieżąco. Mało tego, praca ucznia jest podsumowywana na koniec każdego semestru, podobnie jak ma to miejsce w Polsce. Skala ocen jest jednak zupełnie inna – występuje notowanie od 1 do 6, ale najwyższym stopniem jest tutaj 1, czyli bardzo dobry (sehr gut). Następnie jest dobry (gut), zadowalający (befriedigend), dostateczny (ausreichend), mierny (mangelhaft) i niedostateczny (ungenügend). System oceniania w Niemczech jest bardzo surowy, a uczeń, który otrzyma z kilku przedmiotów 5 lub 6, musi niestety powtarzać klasę. Jeżeli chodzi natomiast o kwestie wiary, jakby Cię to interesowało, religia w Niemczech jest przedmiotem obowiązkowym. Alternatywą dla szkół państwowych są tu także, podobnie jak w Polsce, liczne placówki prywatne. Płatne szkoły również otrzymują od państwa dofinansowanie i działają na podobnych zasadach, co szkoły publiczne. ________________________________________ Jeśli jesteś ciekawy jak wyglądają możliwości rozwoju w kolejnym etapie, czyli po maturze, zapraszam Cię już teraz na kolejną część :) I czekam na Twój komentarz! Co myślisz o takim systemie oświaty? Dzieci wychowujące się w obcym kraju szybko tracą kontakt z językiem ojczystym. Polskie szkoły mogą tu pomóc. W niektórych można nawet zdawać polską maturę czy inne egzaminy, a więc sprawdzą się, jeśli rodzina planuje powrócić kiedyś do dla polskich dzieci jest bardzo różnorodna. Większość szkół oferuje wyłącznie naukę języka polskiego. W niektórych z nich – ale nie wszystkich – nauce towarzyszy czytanie polskich lektur według programu Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jeśli rodzice chcą zapoznać dziecko z tradycjami czy historią, muszą to zrobić na własną rękę. Nieliczne szkoły oferują dodatkowe przedmioty. Przy konsulacie można uczyć się nawet chemii czy fizyki po polsku. Z kolei szkółki sobotnie przy parafiach najczęściej pozwalają też chodzić na zajęcia z religii, a czasem również muzyki. Berlińczycy mogą wybierać z każdej z powyższych możliwości, jednak w mniejszych miejscowościach dostępny jest często tylko jeden rodzaj szkoły. Na pełen etat Istnieje kilka sposobów na to, by polskie dziecko na etapie podstawówki czy liceum miało w Niemczech kontakt z językiem ojczystym. Pierwszym z nich jest zapisanie go do szkoły polsko-niemieckiej. Dzięki temu będzie ono mogło zachować kontakt z mową przodków, jednocześnie przerabiając program niemieckiej szkoły przez pięć dni w tygodniu od 8:00 do 16:00, podobnie jak dzieci w innych publicznych szkołach. W takiej szkole pozna też niemieckich uczniów – przykładowo w Państwowej Szkole Europejskiej w Berlinie połowa klasy to dzieci pochodzenia polskiego, a połowa to mali Niemcy. Szkoła jest bezpłatna. Jedynym minusem może być niewielka ilość takich placówek. Polscy rodzice mogą wybierać z dwóch w Berlinie i kilku poszczególnych landach. Dzieci muszą jednak już na początku nauki znać polski i niemiecki. Poza takimi szkołami są też te, które oferują nauczanie języka polskiego jako ojczystego dla chętnych uczniów. Tu uczniowie na co dzień muszą opanować materiał niemieckiej szkoły, ale po lekcjach mogą przebywać z polskimi rówieśnikami i mieć kontakt z językiem. W niektórych z nich możliwe jest zdawanie matury z języka polskiego. Szkoły, w których nauka polskiego odbywa się po lekcjach na zasadzie kółka zainteresowań, umożliwiają niekiedy naukę uczniom innych placówek z okolicy, jeśli nie ma w nich podobnych zajęć. Tak jest np. w Elisabethenschule we Frankfurcie, gdzie uczęszczają też polscy uczniowie z okolicznych podstawówek. Chemia po polsku Mieszkańcy większych miast alternatywnie mogą zapisać dziecko do szkoły przy konsulacie. Oferują one naukę wykraczającą poza to, czego można dowiedzieć się w szkole niemieckiej (a więc również WOS czy fizyka według polskiego programu nauczania), a do tego zdawanie polskiej matury. Uczniowie czytają również polskie lektury według programu obowiązującego nad Wisłą. Zajęcia odbywają się raz w tygodniu (w Hamburgu) lub raz w miesiącu (w Monachium) i są darmowe. W dwudziestu punktach Berlina dodatkowo można skorzystać z oferty Towarzystwa Oświata. Organizuje ono raz w tygodniu na zasadzie charytatywnej zajęcia z języka polskiego, a także korepetycje z niemieckiego i innych przedmiotów dla dzieci, które są w Niemczech od niedawna. To najlepsze rozwiązanie dla rodzin, które planują pozostać w Niemczech krótko i kiedyś wrócić do Polski. Przy parafii O ile w Berlinie i kilku większych miastach można wybierać spośród -dosłownie- dziesiątek polskich szkół różnego rodzaju, to w mniejszych ośrodkach za edukację małych Polaków odpowiada głównie Polska Misja Katolicka. Szkoły sobotnie czy popołudniowe można znaleźć przy większości polskich parafii. Poza językiem polskim większość organizuje dla chętnych zajęcia z religii (dziecko nie musi na nie chodzić, jeśli nie życzą sobie tego rodzice), historii czy muzyki. Jako szkoła dodatkowa w stosunku do obowiązkowych szkół niemieckich pragniemy uzupełniać i wzbogacać edukację uczniów polskich o język ojczysty i literaturę, zintegrowane z historią i geografią Polski - można przeczytać na stronie parafii w Wiesbaden. Zwykle na lekcjach dziecko dowie się też o podstawach polskiej geografii czy historii. Takie szkoły nie oferują jednak możliwości zdawania matury po polsku ani z języka polskiego. Aby zapisać do nich dziecko trzeba też uiścić czesne w wysokości ok. 150 – 300 euro za rok. Co zamiast parafii? Rodzicom, którzy nie chcą posyłać dziecka na naukę przy parafii lub nie mają takiej możliwości, pozostają nieliczne prywatne stowarzyszenia oferujące szkoły sobotnie. To głównie Wawel z Heideibergu i szkoła Lajkonik w Breisgau. Oferują one zajęcia dla różnych grup wiekowych raz w tygodniu. Za taką naukę trzeba zapłacić ok. 180 euro rocznie (szkoły często oferują zniżki lub darmowe zajęcia dla kolejnych dzieci z rodzin wielodzietnych). Niestety nauka w tego typu placówce nie pozwala na zdawanie państwowych egzaminów w języku polskim. Autor: Sonia Grodek Zdjęcie: autor: masterstudio Święta i dni wolne w roku szkolnym 2021 / roku – .2021Święto – – – (czwartek) (poniedziałek)Zielone (wtorek)zakończenie roku szkolnego

szkoły w hamburgu dla polaków